poniedziałek, 14 stycznia 2013

Rozdział 28



Ten kolejny tydzień minął, zanim się obejżałam.  Niczego nie świadoma, wstałam z łóżka przetarłszy zaspane i zmęczone oczy, skierowałam się do szafki, gdzie wybrałam jakieś ogarnięte ubrania, po czym kierując się do łazienki potknęłam o dywan. Od razu wstałam i lekko się zaśmiałam, przeskoczyłam nierówność w dywaniku i ruszyłam do drzwi, by potem zamknąć je na klucz.  Po około pól godziny wyszłam ubrana i biorąc komórkę ze stolika, skierowałam się na dół. Czułam się jak na kacu, no tak przecież wczoraj byłam u Piotrka na jego osiemnastce. Nagle moja komórka zaczęła wydawać dziwne dźwięki , znaczące że ktoś dzwoni.  Wyłączyłam ją nie patrząc nawet kto stara się do mnie dodzwonić. Na dole usiadłam na krześle i przyglądałam się naleśnikom zrobionym przez moja mamę,  która krzątała się właśnie po kuchni, w lepszym nastroju niż ja.
  - Mamo co ci jest? - Spytałam nie wiedząc, dlaczego dziś tak się zachowuje
  - Bo my, czyli ja i twój tata jedziemy na wakacje! - Skakała z radości moja rodzicielka
  - O to fajnie... zaraz zaraz, a co ze mną? - Spytałam się
  - A co nie wiesz.... - Nie dokończyła bo przyszedł tata i dając mojej mamie buziaka przysiadł się do mnie
  - Jak tam córeczko piątek? - Zapytał bardzo uśmiechnięty
  - Zaje... super tato - w ostatniej chwili powstrzymałam się, po czym spokojnie zajadałam posiłek
Po skończeniu poszłam na górę,  po czym rozsiadłszy się przed laptopem, patrzałam na różne strony plotkarskie. Wyraźnie w moje oko wpadł artykuł o Zaynie z jakąś blonii '' WTF CO GO TAK DO BLONDYNEK !!'' w myśli krążyło mi tylko to. Ufałam mu więc żadne ploty mnie nie obchodziły. Wyłączyłam laptopa i biorąc telefon i dzwoniąc do Bell, postanowiłam się przejść gdzieś.
Zakładając buty, zobaczyłam rodziców którzy powiedzieli
  - Gdzie wychodzisz?
  - Idę do Bell, a co nie można? - Spytałam
  - No ... można.... ale... ja... my.. - kręciła coś nie wiedząc co powiedzieć - Nie zdążyła nic wy myśleć,  bo zabrzmiał dzwonek w drzwiach. Podeszłam do niego i nadal z kamienna twarzą, otworzyłam je a w nich stał
  - Zayn !!! -krzyknęłam 
  - A kogo się spodziewałaś ? - Spytał po czym runęliśmy w swoje objęcia
  - Tęskniłem.... - Powiedział podnosząc moja głowę i patrząc mi w oczy, po czym zbijając się w moje usta bardzo delikatnie, tak jak by chciał pokazać jak bardzo tęsknił, a oderwaliśmy się od siebie, gdy rodzice się na nas ciągle patrzeli.
  - Dziękuje państwu, że nie wydaliście mnie - Powiedział mój chłopak podchodząc i witając się z moimi rodzicami
  - No wiecie co !! nawet córce nie powiecie !! Ale jesteście... - Powiedziałam z udanym fochem obracając się tyłem do nich
  - Ahhh tyy ! - Krzyknął Zayn, po czym chwytając mnie i biorąc na ręce, zaniósł na górę do mojego pokoju, nie uniknęło to dwuznacznych spojrzenia moich uradowanych rodziców.
  - No to opowiadaj co tam się ciekawego działo jak mnie nie było! - Dopytywał Malik gdy odłożył mnie na łóżko, by potem ułożyć się koło mnie, centralnie rozbierając mnie wzrokiem
  - Zayn ! - Lekko podniosłam głos, gdyż chłopak mnie nie słuchał. Chłopak nie odpowiadał, więc szturchnęłam go w ramie wtedy się ocucił 
  - A coo... mówiłaś coś?! - Powiedział rozkojarzony i lekko zmieszany
  - Co cie tak zamuliło? - Spytała lekko śmiejąc się. Chłopak wziął mój podbródek i pocałował, a między pocałunkami stwierdził
  - Bo mam skarb, którego nikt mi nie odbierze 
  - Jakie to głębokie panie Malik - Powiedziałam odrywając się od chłopaka i łapiąc go za koniuszek nosa
  - Dawaj pojedziemy sobie na wakacje - Stwierdził po chwili,  łapiąc mnie za ręce
  - Jak rodzice się zgodzą, to czemu nie - Powiedziałam uśmiechając się
  - To chodź spytamy ich ! - Poinformował Zayn po czym pociągną mnie na dół
  - Mamooo !! mogę jechać z Zaynem na weekend gdzieś? - Zapytałam 
  - Możesz... ale sami nie pojedziecie... - Powiedziała patrząc wprost na nas
  - Ale dlaczego !?!? - zapytałam się z nutą złości w głosie
  - Bo my jeszcze nie chcemy zostać dziadkami - Odpowiedziała moja rodzicielka lekko się uśmiechając
  - MAMO !! - Zmieszałam się troszkę
  - Jak już mówiłam, Zayn z chęcią by zabrał swój zespół, od razu Lou by się załapał - Powiedziała
  - Ja prdl... Zayn co ty na to? - Spytałam się chłopaka patrzą na wprost jego
  - No.... ja chciałem z tobą sam na sam jechać.... no ale jak się nie da... to niech będzie - Stwierdził przytulając mnie
  -  To dzwon do chłopaków, że za niedługo będziemy u nich... po co marnować weekend !! - Dodałam
  - Już się robi panie kapitanie ! - Zasalutował i wyciągnął komórkę
  - Haha wariat ! - Powiedziałam śmiejąc się, na co on tylko puścił mi oczko
  - Załatwione! - Powiedział po krótkiej rozmowie
  - To dobrze ! dawaj pójdziesz mi pomóc, a potem pojedziemy do ciebie po rzeczy, hym? - Spytałam
  - Niech będzie - Powiedział dźgając mnie w rękę, po czym zwiał na górę 
  - Dziecko  - Powiedziałam do siebie by potem gonić go w kierunku mojego pokoju i zamykając drzwi.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - 
No i na razie koniec :D przepraszam że nic nie dodawałam przez spory czas... czasu zabrakło i weny.... Za to dodam imagin o Zaynie. Kiedyś wgl miałam faze na imaginy o Zaynie, dlatego pisałam je co chwilę :D

1 komentarz: