piątek, 30 listopada 2012

Rozdział 7


Chłopcy po chwili też wrócili, od razu rzucili się na kanapę i włączyli tv.
  - Ej no nie mówcie, że znaleźliście sobie mnie jako sprzątaczkę.
Wszyscy patrzeli na mnie i pomachali twierdząco głową, dlatego po chwili mierzyłam ich wzrokiem i powiedziałam.
  - FAJNIE! - zaczęłam ogarniać bajzel, brata i jego kumpli.
  - Czekaj pomogę ci - Powiedział mulat.
 Zaczęliśmy sprzątać, a ja zaczęłam stąd ni zowąd się śmiać.
  - czemu się śmiejesz? - Spytał rozkojarzony Malik. 
  - A nic przypomniało mi się, jak musiałam po raz drugi sprzątać ciuchy chłopców,  bo ty we mnie wpadłeś.  Chłopak po chwil tez zaczął się śmiać i stwierdził.
 - To ty na mnie wpadłaś!
 - Chciałbyś ! - odpowiedziałam nadal śmiejąc się. 
 - Ejj coś wam chyba za wesoło gołąbeczki ! - Powiedział Lou wchodząc do kuchni w której się znajdowaliśmy. 
 - Tomlinson zamknij się, bo ja cie zamknę ! - jezuu jak on mnie wkurza, jak ty z nim tyle wytrzymałeś? - spytałam Zayna.
  - hahahah nie wiem ! - a jak ty ?! - powiedział Malik do mnie.
 Po skończeniu chciałam iść na tv ale to całe ZOO zajęło wszystkie miejsca.
  - Posuńcie dupska, bo dla mnie miejsca nie ma ! - warknęłam do nich na co oni się zaśmiali i ignorowali mnie.
  - Jak chcecie! - krzyknęłam i rzuciłam im się na kolana. 
Oni chcieli mnie zrzucić ale ja się złapałam Louisa i nie chciałam puścić.
 - nie puszcze, dopóki nie zrobicie mi miejsca. 
Chłopak przewrócił oczami i spojrzał na pozostałych.
  - Możesz usiąść komuś na kolanach np... hymmm Zaynowi ! - mulat od razu spuścił 
głowę  i lekko się zaśmiał.
  - O nieee nie nie ! zróbcie mi miejsce, bo wasze rzeczy osobiste, ulegną złamaniu ! - wszyscy w mgnieniu oka się posunęli, a ja szczęśliwa swoim niecnym szantażem oglądałam z nimi tv.
 - Dobra chłopaki ja lecę spać, bo zasypiam przy takim nudnym filmie - stwierdzilam ziewając
 - PAPA !! - krzyknęli chłopcy
 - Pamiętaj, że jutro szykujemy sale na pogrzeb - Powiedział Lou.
 - Dobrze... narka - Powiedziałam i poszłam na górę spać. 

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - 
No to rozdział 7 xD. Nie wiem czy wam się spodoba, bo mi te ostatnie jakoś nie zbyt....
Jutro dodam kolejny jak codzień narka :*

(http://evilevaluation.blogspot.com/)

czwartek, 29 listopada 2012

Rozdział 6


Obudziło mnie szturchanie. Otworzyłam oczy i od razu je zamknęłam.
   - AAAAAA !!!! kurde Malik co robisz tak blisko mnie !! Powiedziałam do chłopaka
   - gapie się. Odpowiedział jakże miło w moim kierunku.
   - To to ja wiem ale nie musisz, aż tak blisko !
   - A co boisz się ?! Powiedział zabawnie poruszając brwiami.
   - Tak bo mam czego! Powiedziałam i wystawiłam mu język, po czym wysiadłam z jego auta. Poszliśmy całą bandą i od razu, gdy chłopaki zobaczyli wodę, rzucili się do niej zostawiając po drodze swoje ubrania, które oczywiście ja musiałam sprzątać. Odłożyłam rzeczy na piasek i poszłam zbierać.
  - Poczekaj nie przemęczaj się. Powiedział Zayn zmierzając cały mokry w moją stronę. Gdy już doszedł powiedział.
  - może teraz chcesz się przytulic? był bardzo uśmiechnięty co mnie trochę irytowało ale tez i śmieszyło.
  - Ani mi się śni. Powiedziałam lekko rozbawiona. 
Zaczęliśmy iść z górą ubrań w stronę koca. Nie szczęście było takie, że nie widzieliśmy drogi, dlatego po chwili wpadłam na Malika i leżeliśmy tak na piasku.
  - AAA Kurde ! Zeszłam otrzepując się. 
Chłopak jak zwykle był bardzo rozbawiony.
 - Z czego się tak cieszysz ! Powiedziałam wprost do niego.
 - Bo gdy na mnie wleciałaś, przez chwile wgapiałaś się we mnie. Powiedział nadal się śmiejąc.
 - Nie prawda! powiedziałam lekko speszona i rzuciłam w niego koszulką Nialla, która akurat była pod ręką. 
 - Ejjjj !! usłyszeliśmy po chwili głos głodomora.
 - PRZEPRASZAM ! odkrzyknęłam do niego i wróciłam za ponowne zbieranie. 
Odłożyłam już w końcu wszystko i z Malikiem, postanowiłam pójść się z nimi trochę pobawić w wodzie. Zayn stal i patrzył się na mnie. 
 - Yyy co ja ci mówiłam człowieku ! idź sobie do chłopców zaraz przyjdę .. 
 - Nie, ja chce się pogapić. Powiedział stanowczo, siadając na kocu i wpatrując się we mnie. Westchnęłam i zdjęłam koszulkę, oraz spodnie i gdy byłam już gotowa, spięłam włosy i powiedziałam
  - Malik rusz dupę idziemy ! Chłopak się otrząsną i pobiegł ze mną.
 Ja jak i reszta za pierwszym razem, wskoczyłam od razu.
  - Boże jaka zimna ! Powiedziałam.  Popływaliśmy jeszcze trochę ale zobaczyłam,  że Zayn jakoś nie idzie głębiej niż do pasa. 
 - Zayn o co chodzi? spytałam gdy do niego podeszłam.
 - A nic ... po prostu nie umiem pływać. 
 - Uśmiechnij się, bo nie lubię jak wy jesteście smutni...
 - nie, bo nie mam z jakiego powodu się cieszyć.... Powiedział chłopak. A Ja już wiedziałam
co mu po głowie chodzi. Westchnęłam i się do niego przytuliłam.
  - Skąd wiedziałaś, że o tym myślałem? Powiedział lekko rozbawiony.
  - A tak jakoś. Odpowiedziałam i oderwałam się od niego, chociaż w duszy nie chciałam.
  - Chodź może się przejdziemy wzdłuż plaży, bo mi się już odechciało pływać. 
Chłopak uśmiechnął się i patrząc na rozbawionych i świetnie się bawiących przyjaciół  postanowiliśmy iść, nic im nie mówiąc. Rozmawialiśmy o wszystkim i całkiem nieźle się bawiliśmy. Po dłuższej drodze, usiedliśmy na piasku i oglądaliśmy zachód słońca.
  - To co wracamy Zayn? Powiedziałam do chłopaka. On tylko przytaknął i z uśmiechem, podniósł się i poszliśmy do swoich przyjaciół.
  *na miejscu*
- Oooo nasze gołąbeczki, zaszczyciły nas swoją obecnością. Powiedział Lou. 
My tylko zaczęliśmy się śmiać i podchodząc do niego, poklepaliśmy go po ramieniu mówiąc.
 - chciałbyś !. Zaczęliśmy się szykować do powrotu. Siadając do aut Louis krzyknął do mnie i mulata
- Nie róbcie głupstw ! Po czym szybko usiadł za kierownicą, zanim oberwał ode mnie torbą. Z Malikiem zaczęliśmy się śmiać, a ja krzyknęłam.
 - LOU NIE WRACAJ BEZ OCHRONY DO DOMU !. 
Chłopak widocznie się przestraszył, bo od razu do kogoś zadzwonił. Wsiadłszy do aut, spokojnie zmierzaliśmy ku domowi. 
Zdałam sobie sprawę z tego, że chłopcy mimo tego, że są wariatami są niesamowitymi przyjaciółmi, a z Lou znów mamy takie relacje jak kiedyś. Dojechaliśmy, a Malik jak to on szybko wyskoczył z samochodu i otworzył mi drzwi.
 - Daruje ci dziś, bo jestem zmęczona. Powiedziałam, a chłopak  uśmiechną się i podał mi rękę, bym mogła wysiąść.
 - Dziękuje Panie Zaynie Javaddzie Maliku. Powiedziałam tak jak to się robi w filmach. I powoli szlam ku drzwiom, kiedy poczułam, że mulat łapie mnie za ręce, od razu ją puściłam i powiedziałam
  - ojj Zayn ! grabisz sobie, jeszcze taka głupia nie jestem, by trzymać cie za rękę i wystawiłam mu język, po czym otworzyłam drzwi.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Rozdział 6 xD nie zbyt mi się podoba.... ale może wy odczuwacie to inaczej.... Tak jak zawsze komentować :3






środa, 28 listopada 2012

Rozdział 5


Obudziłam się i zobaczyłam, że jestem u siebie w pokoju.
  - Przecież ja zasnęłam przed tv. Powiedziałam do siebie.
Ogarnęłam się i zeszłam na dół. Zobaczyłam tam chłopców, jakoś zbyt spokojnych.
  - CZEŚĆ !! krzyknęli chórem.
  - No cześć. Odpowiedziałam siadając, przy stole kolo nich.
  -Bierz kanapki bo Niall je zaraz zje. Powiedział śmiejąc sie Liam.
 Zaczęłam zajadać się kanapkami.
  - Posłuchajcie chłopcy.... kto mnie przyniósł do łóżka... byłam pewna, że zasnęłam tutaj. 
Wszyscy zaczęli się lekko śmiać i spojrzeli na mulata, a ten po chwili nie wytrzymał.
  - Dobra Dobra to ja ! Spojrzałam na niego i się lekko uśmiechnęłam.
  - Na pewno byłam ciężka. Powiedziałam lekko rumieniąc się.
  - Nie nie.... byłaś przepię... odchrząkną ... słodko spałaś.
  - Dzięki. Powiedziałam śmiejąc się.
  - Idziemy zaraz nad morze, idziesz z nami? Odezwał się Daddy directioner, czyli Liam. 
  - No ... mogę iść. Poszliśmy się szykować. 
Pakowałam się i zobaczyłam Malika, opierającego się o drzwi do mojego pokoju.
  - Tylko nie zapominaj stroju, bo na pewno nie wyjdziesz stamtąd sucha. Powiedział szczerząc się.
  - ojj Zayn grabisz sobie.... tylko spróbuj i wystawiłam mu język. 
Poszłam do łazienki i kiedy wyszłam, zauważyłam Malika, oglądającego moje spakowane już rzeczy.    
  - ZAYN !!!! chłopak obrócił się i zabierając z torby moją górę od stroju pobiegł na dół.
  - KURWA PO CO CI MOJA GÓRA OD STROJU!!  wrzasnęłam i pobiegłam odzyskać swoją własność.  Znalazłam go na dole kolo sofy. Zaczęłam go gonić, a jak już go zatrzymałam, zaczęłam skakać, by dosięgnąć swą rzecz ale chłopak był za wysoki. 
 - No Zayn proszę cie, daj mi to. Powiedziałam robiąc minę kota ze Shreka.
 - Chce coś w zamian. Powiedział uśmiechając się bardzo szeroko.
 - No czego chcesz mów. Chłopak pokazał na swój policzek i się uśmiechnął.
 - Ooo nie mój drogi! oddawaj moją rzecz ! Mulat nie dawał za wygraną.
 - Bo jak nie, to będziesz musiała tu pocałować. I pokazał na swoje usta. 
 - Haha śnisz ! Goniłam go, jeszcze trochę ale się wkurzyłam i krzyknęłam.
 - LOU !!!! pomóż siostrzyczce, bo twój natrętny przyjaciel, nie chce mi oddać mojej rzeczy. Powiedziałam to, a po chwili pojawił się prędko kolo nas pan marchewka, a ja wystawiłam mulatowi język. Tommo prędko jako najstarszy i  najmądrzejszy ale nie rozsądniejszy z nich poszedł, a po
chwili wrócił z lusterkiem.
 - Oddaj, bo ucierpi twe lusterko. Powiedział stanowczo Lou. 
Malik udawał nie zainteresowanie. Tomlinson po chwili opuścił jedno, a mulat zagryzł zęby starał się być twardym.
 - Mam jeszcze dwa powiedział Tommo, wyciągając jedno, po drugim z dresu. 
Zayn popatrzał na mnie błagalnym wzrokiem i powiedział.
 - proszę to tylko jeden, niewinny przyjacielski buziak w policzek. 
Westchnęłam i krzyknęłam do Louisa.
 - poczekaj on już mi daje to! Podeszłam do Malika i złożyłam na jego policzku mały i krótki pocałunek,  w zamian dostałam moja górę od stroju. Po chwili szliśmy już do aut. Louis kazał mi jechać z Zaynem z czego, nie byłam zadowolona ale miejsca nie było.  Niechętnie wsiadłam do samochodu mulata i jechaliśmy grzecznie za Louisem. Chłopak włączył radio i akurat leciała ich piosenka ''what makes you beautiful'' zaczęłam lekko podśpiewywać, przyłapując chłopaka na przyglądaniu mi się.
  - Kurde Malik, ile razy mam ci powtarzać, byś się tak na mnie nie gapił bo to mnie irytuje!
  - ładny masz głos. Powiedział szczerząc się.
  - Dziękuje ale ja nie przepadam za komplementami. 
Po długiej rozmowie usnęłam.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
To rozdział 5 :3 Mi się podoba ... jak na razie x.x Dalszą cześć dam jutro :*





wtorek, 27 listopada 2012

Rozdział 4

Poczułam łzy, spływające mi po polikach, gdy ujrzałam zdjęcie całą swoja rodziną z ciocią. Zrobiło mi się momentalnie przykro i strasznie smutno, że już nigdy tego nie będzie, że nigdy nie zobacze jej uśmiechu, który widniał co chwila. Zaczęłam płakać. Schowałam głowę w dłonie i rozkleiłam się. Usłyszałam pukanie, powiedziałam przez łzy ''proszę'' i po chwili ujrzałam mulata, a gdy on mnie zobaczył, podbiegł i klęknął przed moim łóżkiem na którym siedziałam. 
   - Co się stało? -spytał wyraźnie zmartwiony
   - a nic tęsknie za ciocią... -odpowiedziałam wycierając łzy, które swobodnie leciały po moim policzku
Chłopak usiadł kolo mnie, a ja nie wiadomo dlaczego, przytuliłam go. Chłopak był lekko zdziwiony ale potem odwzajemnił to. Po upływie sporego czasu nagle oprzytomniałam.  Oderwałam się od mulata.
   - Przepraszam cie...
   - Nic się przecież nie stało... mam nadzieje, że tym uściskiem chociaż trochę ci pomogłem, a jak nie.... to ... w czym mogę ci pomoc? 
  - Ja nic nie chce od nikogo ja... chce zostać sama. Wstałam i wyszłam z pokoju.
Powiedz Zaynowi że mamy wywiad i by zbierał dupsko -krzyknął Harry do mnie.
Weszłam jeszcze raz do swojego pokoju, gdzie nadal siedział przygnębiony i czymś zamyślony chłopak
  - Zaraz masz wywiad zbieraj się -powiedziałam smutna. Po chwili cała piątka wyszła, a ja zostałam sama w ogromnym domu. Przez dobrą godzinę, oglądałam tv ale potem zasnęłam.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - 

Sory że taki jakiś krótki.... piszcie komentarze kochani :3







poniedziałek, 26 listopada 2012

Rozdział 3


Postanowiłam po chwili leżenia, przebrać się i pójść przejść się po okolicy. Zeszłam na dół i zobaczyłam całą bandę, szalejącą po domu.
  - Co wy tu wyrabiacie ! -wydarłam się, a wszystkie oczy parzyły na mnie. 
  - Wychodzę jak coś, więc nie wrócę zbyt szybko.... nara ! -powiedziałam i wyszłam.
Przechadzałam się ale nie zamierzałam dużo zwiedzać, bo chciałam to zrobić z mamą, więc usiadłam w parku na najbliższej ławce i przyglądałam się dzieciom, szalejących na placu zabaw. Nagle usłyszałam, że ktoś kolo mnie siada. Obróciłam się, a tą osobą był Malik, wgapiał się we mnie. 
  - Możesz mnie tak nie świdrować wzrokiem?! -powiedziałam oschle w jego stronę.
  - A no tak sory! -odpowiedział chłopak i zaczął patrzeć przed siebie.
  - Co ty tu robisz? -nie wytrzymałam i zapytałam. 
  - A nic po prostu nudziło mi się i postanowiłem się przejść.
  - Ahaa i przysiąść się do mnie tak?
   - Noo -Powiedział uradowany nadal się uśmiechając. 
Postanowiłam go ignorować i wrócić do ciszy, którą niestety nie było mi dane długo się cieszyć, gdyż Zayn ją przerwał.
  - Chciałabyś pójść np na lody? -Zapytał nie pewnie
  - Nie dzięki nie dziś. -Powiedziałam, nie patrząc na niego.
  - No chodź ! proszę ! będzie fajnie ! ja się zanudzę dziś ! no dawaj ! -stanowczo nalegał
  - Dobra dobra ale nie marudź ! 
Chłopak od razu się ożywił i wstał, po czym patrzał na mnie. 
  - Dobra wstaje. -Podniosłam się i ruszyłam z mulatem w stronę
lodziarni. Po chwili biorąc swoje lody usiedliśmy i zaczęliśmy rozmawiać.
  - Słuchaj Zayn, mógłbyś się tak na mnie nie patrzeć, bo to mnie powoli irytuje? 
  - Ok ok... ale no ja lubię się patrzeć.
  - Zauważyłam.... -Stwierdziłam i lekko się za śmiałam, po czym dodałam.
  - ale ja nie lubię, nie jestem aż taka zakochana w sobie ani w tobie, by się tym napalać oki?
  - To znaczy, że jesteś chodź trochę we mnie zakochana !! -chłopak wyraźnie się cieszył, a ja gdy przeanalizowałam swoje myśli, starałam się to opanować, od razu poprawiłam to mówiąc
  - Ojj kurde... soryyy przejęzyczyłam się ! 
  - Taa jasne ! -chłopak patrzał się na mnię, uśmiechając cwaniaczkowato.
  - Kurwa Zayn nie myśl sobie, że ja to kolejna napalona fanka albo jakaś wytapetowana dziunia, myśląca tylko o tym kogo by tu przelecieć! -warknęłam
  - Dobrze niech ci już będzie -powiedział z lekkim smutkiem. 
  - Wracamy już co? -przerwałam niezręczną cisze. 
Wstaliśmy i poszliśmy ku domu. Po drodze zaczęło mi się robić zimno, a gdy chłopak to zauważył, założył mi swoja bejsbolówke na ramiona. 
  - Co ty robisz? -spytałam gdy chłopak oddał mi ją. 
  - No nie chce byś się przeziębiła.
  - Nie dzięki już i tak jesteśmy blisko, więc dzięki. 
Oddałam mu ją i trochę wyprzedziłam. Weszłam jako pierwsza i ściągając buty, poszłam na górę.  Zamknęłam drzwi i położyłam się na łóżku.  Postanowiłam napisać do Bell. Rozmowa trwała długo ale po jakimś czasie, postanowiłam stąd ni zowąd sobie zapalić. Wyszłam na balkon i rozejrzałam się wokoło, gdzie było bardzo dużo miejsca, gdyż mój balkon jest połączony z chłopakami. Akurat zachodziło słonce. Wyglądało to bardzo romantycznie. Odpaliłam papierosa i napawałam się nikotyną. Zamknęłam oczy i cieszyłam się spokojem ,którego wokół ciebie było mało. Poczułam czyjąś rękę na swoim ramieniu, odwróciłam się i ujrzałam zadowolonego Malika.
  - Co chcesz? -spytałam wydychając dym z płuc -Chłopak spojrzał na moją rękę w której, widniał papieros.
 - Nie powinnaś palić -Powieszał zmartwiony. 
 - Co ty tam wiesz -Odparłam bez żadnych emocji, zaciągając się ponownie.  
Chłopak tak jak ja, oparł się o barierkę i zapalił. Obróciłam się do niego i powiedziałam
  - A ty to możesz palić?
  - Co ty tam wiesz -powiedział wypuszczając dym. Mówił to z lekkim uśmiechem. Po skończeniu, poszłam do siebie. Położyłam się na łóżku i zaczęłam myśleć, dlaczego chłopak był wszędzie tam gdzie ja. To pytanie nurtowało mnie przez dłuższy czas. Postanowiłam oglądnąć swój album ze zdjęciami w którym, widniały zdjęcia mojej rodziny z którym się nie rozstawałam.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -  
I to na dziś koniec. Komentujcie czy fajny :D. Jutro będzie rozdział 4 :3.









niedziela, 25 listopada 2012

Rozdział 2



Wstałam gdyż mama nie dawała mi spokoju i kazała się szykować, ponieważ już jest 6:10. Niechętnie podniosłam się i poszłam się ubrać w naszykowane już wczoraj ubrania. Po 20 minutach, cala lekko umalowana i ogarnięta poszłam na dół coś zjeść. Potem gdy miałam już jechać z tatą i mama na lotnisko, wzięłam szybko walizkę, a raczej dwie i ruszyłam. Po chwili
byliśmy już na miejscu, szybko poszłam i wpakowałam się do dużego samolotu i żegnając się z moimi rodzicami, po czym zajęłam wyznaczone mi miejsce. Miałam siedzenie, kolo całkiem ładnego chłopaka, który słuchał muzyki, postanowiłam pójść w jego ślady i założywszy je, zaczęłam cicho podśpiewywać

  - Ładnie śpiewasz powiedział jakiś głos. Spoglądnęłam na ową osobę, a to był ten chłopak, który siedział kolo mnie.

  - Dzięki powiedziałam speszona.

  - Ajj gdzie moje maniery, jestem Max -uśmiechając się w moja stronę

  - Elisabeth a dla przyjaciół Eli.

  - Dobrze Eli -nadal szczerzył się chłopak.

Rozmawialiśmy jeszcze bardzo długo razem, śmieliśmy się i wygłupialiśmy. Po wylądowaniu czekałam na swojego brata, który miał przyjść o tej własnie, wyznaczonej godzinie. Poszłam w kierunku ławki, potem usiadłam na niej i czekałam łaskawie na Lou.

 - Cześć - powiedział chłopak, który usiadł na ławce obok mnie. Obróciłam niechętnie głowę i spojrzałam na ta osobę

  - Co tak piękna dziewczyna jak ty, robi tu sama. Powiedział kierując wzrok na mnie z uśmiechem.

 - O hej Zayn, wiesz  gdzie mój brat Lou?... ap ropo kiepski podryw.

 Chłopak słysząc to zawstydził się i zerwał, po czym zaczął dzwonić do kogoś, po rozmowie stwierdziłam że z Louisem.

- Lou zapomniał przyjść.... ale kazał mi cie przywieść,  powiedział kierując znów wzrok na mnie.

 - Zajebiście! warknęłam i wstałam.  Chłopak nadal siedział

 - A ty na co czekasz na zaproszenie! zaprowadź mnie do brata!  Mulat od razu  wstał

- wchodź. -powiedział, przytrzymując drzwi do swojego auta.

 - Już możesz iść nie musisz mi trzymać drzwi. -Powiedziałam oschle, a chłopak był lekko zdziwiony, pewnie już nie jedną na takie tanie sztuczki wyrwał. Usiadł i już po upływie nie całych 20 minut, byliśmy na miejscu. Wysiadłam i wzięłam walizki, które ten chłopak własnie wyciągał z bagażnika.

- Poczekaj pomogę ci! -krzyknął mulat.

- Nie dzięki... nie jestem jakimś kaleką, by se nie dawać rady z walizką, rzuciłam obojętnie kierując się do domu. Chłopak widać było, że był bardzo zdziwiony, ale po jego cwaniaczkowatym uśmieszku stwierdzam... stwierdzam, że coś mu chodzi po głowie, związanego ze mną. Doszłam i nogą zrobiłam wjazd do Willi. Stanęłam w salonie i zauważyłam chłopców oglądających tv.

- Kurwa Lou, czemu po mnie  nie przyjechałeś!!

chłopak jak i chłopcy, obrócili się w moją stronę i patrzyli z przerażaniem.

- Czego  się spodziewali dziewczyny z tapetą i z silikonem?! Powiedziałam w myślach. Dopiero po tym, poczułam że ktoś, zgniata moje kości. Louis bardzo mocno mnie przytulił. Ja też się do niego przytuliłam i szepnęłam do ucha

- masz przerąbane za to, że po mnie nie przyjechałeś.

On się na mnie spojrzał, a ja wybuchłam   śmiechem. Tommo nagle krzyknął

 - chłopaki przywitajcie się jak należy z moja siostrą.

Oni po chwili, rzucili się na mnie, a ja leżałam na podłodze przygnieciona 3 ciężkimi ciałkami. Gdy zeszli ze mnie, przywitali się ze mną, a Lou  powiedział

 - Zayn pokarz Eli gdzie jest jej pokój.

Chłopak się uśmiechnął w moją stronę, co zmieszało mnie trochę i ruszyliśmy do góry.

 - Kurwa Zayn, wyluzuj z tymi drzwiami!   -powiedziała.  -kazałam mu pierwsza wejść.

 - Zapamiętaj ja mam ręce -pokazałam mu swoje dłonie. On się tylko uśmiechnął i wepchnął mnie, jako pierwszą do pokoju. Obróciłam się do niego ze złością i zmierzyłam go, na co on tylko wzruszył rękoma. Gdy zobaczyłam pokój, za nie miałam. By przecudowny kolory i wszystko wokoło było niesamowite.

- Ładnie. -stwierdziłam na co chłopak się uśmiechnął. Oparł się o drzwi i spoglądał na mnie.

Odchrząknęłam i spojrzałam na niego mówiąc

 - czy byś mógł mnie opuścić, gdyż to ma być tymczasowo mój pokój i chce mieć spokój? -Podeszłam do drzwi i poparzyłam na chłopaka, który mierzył mnie z uśmiechem.

 - No co ! -Krzyknęłam bo nie wytrzymałam, zaczęłam przeglądać swój strój po czym dodałam


 - co nigdy ładnej dziewczyny  nie widziałeś?! -Powiedziałam na co chłopak tylko się zaśmiał i mnie opuścił.  Spokojnie zamknęłam drzwi i położyłam, a raczej rzuciłam się na łóżko.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

I to jest rozdział 2 xD piszcie czy fajny, czy też nie, co wam się podobało, a co nie itp. 





UWAGA!Do zmotywowania was, byście komentowali :3 mam imagina o Zaynie ;) ( tylko o nim) Więc miłego czytania moi drodzy :*

IMAGIN

Ps.Dla nie których może być smutny....

Jesteś z Patrykiem bardzo długo, jesteście ze sobą bardzo szczęśliwi  Przyjaźnisz się tez z Zaynem, którego znasz już bardzo długo, zwierzasz mu się i bez graniczne ufasz, czujesz się z nim bezpieczna. Pewnego dnia przyjaciółka Gosia zaprosiła cie na imprezę u niej w domu. Bardzo się ucieszyłaś lecz po chwili posmutniałaś, bo dowiedziałaś się, że Patryk nie może iść, bo gdzieś się już umówił. Postanowiłaś pójść, ze swoim najlepszym przyjacielem Zaynem. Uzgodniliście, że o wyznaczonej godzinie, on przyjedzie po ciebie. Bardzo długo się szykowałaś, nagle słyszysz dzwonek do drzwi. Schodzisz i na drzwiami stał, Zayn z bukietem róż.

Wsadziłaś kwiaty do wazonu i wyszłaś  Po 15 minutach drogi, byliście już na miejscu. Od razu, 

gdy weszliście ruszyliście na parkiet. Po 2 godzinach tańczenia, byłaś bardzo zmęczona, wiec poszłaś na górę do pokoju Gosi. Usiadłaś na łóżku i zasnęłaś. Obudziłaś się i zauważyłaś Zayna, który głaskał palcem twój policzek. Podniosłaś się i ziewając mówisz

  - po co mnie obudziłeś ?

  - a tak po prostu, bez ciebie taniec to nie taniec - odpowiedział

  - Aha no to chodźmy, zatańczmy jeszcze- wstałaś

Lecz szybko z powrotem usiadłaś, bo Zayn pociągnął cie za rękę.

  - poczekaj chwile - powiedział chłopak

  - coś się stało?-zapytałaś lekko zdezorientowana

Chłopak momentalnie się do ciebie przysunął i powiedział

  - Kocham cie !

Nie zdążyłas nic powiedzieć, bo on zaczął cie całować  Nie opierałaś się ale po chwili odepchnęłaś go mówiąc 

  - Zayn przestań wiesz przecież że mam chłopaka !!!

  - On nie jest ciebie wart- i zaczął cie całować po szyi

  - Co cie dziś napadło- uciekłaś z jego objęć 

A ostatnie słowo z jego ust brzmiało '' Zostaw go dla mnie !!'' Pobiegłaś na dół i wybiegłaś z mieszkania Gosi. Postanowiłaś, pobiec do parku. Tak też zrobiłaś. Usiadłaś na ławce i zaczęłaś lekko płakać, zakrywając twarz rękoma. Nagle słyszysz Zayna, który pobiegł za tobą

  - wiedziałem że cie tu znajdę - odparł chłopak

  - Nagle w oddali słyszysz głos Patryka, który widocznie biegł w waszą stronę

  - co się stało - zapytał zmartwiony

Nie zdążyłas nic powiedzieć, bo Zayn zaczął

  - ona będzie teraz ze mną, nie z tobą nie zasługujesz na nią !!

  - co takiego !! nie pozwalaj sobie z byt wiele - odparł wkurzony w stronę mulata

Zaczęli się kłócić, prawie doszło do bójki. Ty momentalnie wstałaś i zalana łzami mówisz

  - Chłopcy !!... ja już nic nie wiem ! nie jestem już niczego pewna, ani swoich uczuć ani niczego!! Pobiegłaś do swojego domu, który był nie daleko. Szybko poszłaś do swojego pokoju i zaczęłaś płakać i rozmyślałaś czego ty na prawde chcesz. Chłopcy cały czas do ciebie dzwonili, a kiedy przychodzili kazałaś mówić mamie, że ciebie nie ma. Po 2 dniach postanowiłaś.  Zebrałaś ich  z powrotem w parku. Stojąc już tam z nimi zaczęłaś

  - Jestem tylko człowiekiem, a serce mi podpowiada, że ja nigdy nie chciałabym być zdradzona w taki sposób, wiec postanowiłam być z tobą Patryk. On momentalnie przytulił cie do siebie i odeszliście od mulata. W oddali słyszałaś - Jeszcze będziesz ze mną zobaczysz. Chłopak z zachwytu chciał ciebie pocałować ale ty mu nie pozwoliłas, poczułaś jak uczucia związane z nim powoli gasną, a ty przestajesz coś do niego czuć. Następnego dnia byłaś całkowicie pewna, że to co było miedzy Patrykiem, a tobą już tego nie ma i nie będzie. Postanowiłaś  z powrotem ich zebrać i też w parku. Przyszli punktualnie, ty już na nich czekałaś. Stanęłaś tam ze spuszczoną głową, a z dwóch stron oni trzymali cie za rękę  --Wiem, że może to być dla jednego z was bolesne ale... popatrzyłaś się na Patryka i mówisz 

 - Bardzo dobrze się czułam z tobą u twojego boku. Ale po tych 3 dniach poczułam, że me uczucia co do ciebie zgasły i że nie ma sensu tego tak ciągnąc jak przestałam ciebie kochać  Po chwili zabrałaś swoją rękę z obiec Patryka i wtuliłaś się w tors mulata, który z całych sił przytulił cie ciesząc się.  Widać było, że bardzo dotkliwie zraniłaś Patryka ale nie miałaś wyjścia, nie chciałaś udawać czegoś czego już kompletnie nie było. Popatrzyłaś jeszcze ten ostatni raz na Swojego byłego i ze smutkiem w głosie powiedziałaś - Bardzo cie przepraszam. Zayn objął cie ramieniem i podążaliście przed siebie zostawiając smutnego Patryka ze swoimi myślami. 

* rok później

Jesteś bardzo szczęśliwa z Zaynem, świetnie się dogadujecie. Stwarzacie piękną parę. Nawet Patryk znalazł sobie porządną dziewczynę

z którą cudownie się rozumie. Nie utrzymujesz z nim kontaktu. Ale masz przy sobie takiego zazdrośnika, który jest o ciebie chorobliwie


zazdrosny. Teraz już wiesz, że dobrą decyzje podjęłaś.


 - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Taki tam imagin xD komentujcie proszę was :3 

Rozdział 1


Świat jest bardzo nieprzewidywalny. Takie myśli, krążyły w mojej głowę  po dowiedzeniu się, że moja najukochańsza ciocia, zginęła w wypadku. Płakałam nie jeden dzień nie dwa, bardzo mi było smutno ale jakoś, że byłam twarda radziłam sobie z tym. Pewnego dnia

jesienną sobotą, wstałam z łóżka ubrałam się  po czym, zeszłam na dół. Była tam moja mama, która nad czymś myślała.  Podeszłam do rodzicielki i siadłszy, kolo niej zapytałam:

 - coś się stało? mama spojrzała na mnie i powiedziała

 - Elisabeth za  około tydzień, będzie pogrzeb cioci.... ale odbędzie się w Londynie 

 - Gdzieś jest haczyk tak? spytałam, lekko podenerwowana

 - Tak musisz tam pojechać jutro i zamieszkać z twoim bratem Louisem i z jego zespołem. 

 - Coooo!!!! chyba se ze mnie żartujesz !! mam mieszkać z tą bandą! w życiu !!

 - Posłuchaj mnie Elisabeth.... proszę na tydzień pojedz do nich, musisz tam przyszykować wszystko z nimi .... proszę cie. 

To ostatnie słowo powiedziała prawie płacząc 

 - ZGODA ! ale ty do nich dzwonisz.

 - Dobrze wezmę na głośnomówiący i wzięła komórkę

  Nie mogłam uwierzyć, że pojadę do Londynu do swojego brata, którego widziałam 2 lata temu, jest dla mnie kimś ważnym ale za jego zespolikiem nie przepadam, banda oszołomów i tyle. 

*rozmowa z Louisem*( M - mama , L - Louis)

  M: Cześć Lou... 

  L- Mama !!! hejj mamusiu!!. (Tak tak Lou bardzo kocha mamę :D). 

  M- Lou jest sprawa.... słyszałeś, że ciocia zmarła prawda?

  L- Tak jest mi bardzo smutno, słyszałem że u nas w Londynie ma być pogrzeb za tydzień. 

  M- Tak.. i z tego powodu, chce wysłać do ciebie, twoja siostrę... będzie mogła u was zostać na trochę?

  L- No jasne ! już dawno jej nie widziałem ... tęsknie.... a poczekaj mamo. 

*Louis do 4/5 1D*

  L -Chłopaki zamknąć się bo nic nie słyszę !! Posłuchajcie jutro do nas przyjedzie moja siostra !!

  Harry - A ładna chociaż !?

  Wszyscy - HARRY !!!!!! 

  Hazza- no dobra dobra.... 

* kontynuacja rozmowy Lou i mamy* 

  M - Lou muszę już kończyć to przyjdź jutro po nią, pod wasze lotnisko będzie około 13.

  L - dobrze ! pamiętaj by mi marchewki przyniosła, ponieważ kocham Polskie marcheweczki, a one kochają Tomo.

  M - ojjj nie zmieniłeś się słyszę. To zobaczenia Króliczku!

  L - do zobaczenia mamo! 

I załatwione powiedziała mama, kierując swój wzrok na mnie.

  - To idę się pakować. -stwierdziłam i po chwili byłam już w pokoju. Po skończeniu, usiadłam na łóżku i włączając skype, rozmawiałam z Bell ,która dowiadując się że wyjeżdżam 

chciała mi skopać dupsko. Po skończonej rozmowie, umówiliśmy się nad dwór. Po chwili na podwórko, zebrali się do nas przyjaciele i wszyscy, poszliśmy w nasze miejsce, gdzie spotykaliśmy się na papierosa, oraz inne używki, za którymi, nie przepadam ale w czasie stresu nie pogardzę. Po całym dniu z moją paczką lekko zjarana, poszłam na górę po drodze mijając mamę ,która zatrzymała mnie i powiedziała

  - ojj córciu naucz się korzystać z tego mądrze. -poszła a ja nadal w dobrym humorze ale mając jej słowa w głowie, poszłam na górę.  Tam do łazienki, a po upływie 30 minut, leżałam już na łóżku i z tego miejsca co chwila się śmiejąc. Przeszło mi po godzinie i wtedy poszłam spać, zapominając o tym ,że jutro wstaje o 6.00. 

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - 
 I tak o to mamy rozdział 1 :3 mam nadzieje że się podobał <3 A i chce by było na dole trochę komentarzy na temat tego rozdziału bo czym więcej tym szybciej dodam rozdział 2 ;) mogę nawet dziś dodać ale chce mieć trochę komentarzy :D Tak tak to maleńki szantarzyk xD

sobota, 24 listopada 2012

Bohaterowie



Elisabeth Tomlinson  (Eli) (17)

 Brunetka o długich nogach i brązowych oczach, oraz długich brązowych włosach. Mila dla tych, którzy według niej na to zasłużyli.  Broni swoich najbliższych, więc w ich obronie umie dotkliwie pobić. Kocha czarny ale lubi też czasami ''pokolorować swoje życie, kolorowymi ubraniami''. Będzie miała kolczyka, a  gdzie to się przekonacie.



Bella Star (Bell) (18) 

 Przyjaciółka Eli. Brunetka o brązowych oczach. Nienawidzi blondynek, wytapetowanych i różowych. Ale potrafi, być bardzo przyjazna. Kocha jeść ale jest chuda, gdyż ma dobrą przemianę materii. Razem z Eli, lubi pokazać swoją siłę. Kocha czarny.


Louis Tomlinson (20)

Brat Elisabeth. Zawsze do zespołu wnosi najwięcej humoru. Radosny i opiekuńczy. Ma piękną dziewczynę Elaonor.


Zayn Malik (19)

Bradford bad boy. Kocha się bawić i szaleć w klubach. Uwielbia brunetki, które mają ogromne poczucie humoru. Romantyczny. Chciałby znaleźć tą jedyną.


Niall Horan (19)

Kochany żarłok. Prawdziwy przyjaciel. Je wszędzie, gdzie się da i nie przejmuje się wagą. Lubi przytulać. 


Harry Styles (18)

W zespole to on jest największym podrywaczem. Bardzo zabawny i śmiały chłopak. Na jego loczki, leci prawie każda dziewczyna.


Liam Payne (19)


Daddy Directoner :3. Bardzo pomocny w sprawach sercowych i innych. Gdy chłopcy mają problem, idą do niego. Ma wspaniałą dziewczynę Danielle.

                                  Pozostali ale też ważni ;)

Eleonor Calder (19)

Piękna i miła dziewczyna. Kocha swojego chłopaka Louisa.


Danielle Peazer (19)

            Ma burze loków na głowie , kocha rozmawiać ze swoimi znajomymi i im pomagać. Jest bardzo szczęśliwa z Liamem.

* Little Mix *



Perrie Edwards (19)

Blond plastik. Kocha manipulować ludźmi. Od początku, nie polubi Elisabeth. Chce być z Zaynem ale coś jej nie wychodzi.


Leigh-Anne (19)

Kocha swoich znajomych. Bardzo polubią się z Elisabeth. Piękna i odpowiedzialna.


Jade Thrlwall (19)

      Zabawna. Uwielbia śpiewać. 




Jase Nelson (19)

Uwielbia występować na scenie. Kocha się bawić z dziewczynami z  zespołu, oraz znajomymi. 

- - - - - - - - - - -- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - 

Ps. Zacznę 1 rozdział jutro, mam  nadzieje że będziecie go czytać ;) A i jeszcze jedno jak sie pomyliłam z imionami lub coś to soryy xD. 



Ps. Witam was :3 jestem Marta i zamierzam stworzyć tutaj, swoje opowiadanie o  Zaynie Maliku

      Mam nadzieję, że się wam spodoba :3 Ps. to mój pierwszy blog xD