Rozdział 5
Obudziłam się i zobaczyłam, że jestem u siebie w pokoju.
- Przecież ja zasnęłam przed tv. Powiedziałam do siebie.
Ogarnęłam się i zeszłam na dół. Zobaczyłam tam chłopców, jakoś zbyt spokojnych.
- CZEŚĆ !! krzyknęli chórem.
- No cześć. Odpowiedziałam siadając, przy stole kolo nich.
-Bierz kanapki bo Niall je zaraz zje. Powiedział śmiejąc sie Liam.
Zaczęłam zajadać się kanapkami.
- Posłuchajcie chłopcy.... kto mnie przyniósł do łóżka... byłam pewna, że zasnęłam tutaj.
Wszyscy zaczęli się lekko śmiać i spojrzeli na mulata, a ten po chwili nie wytrzymał.
- Dobra Dobra to ja ! Spojrzałam na niego i się lekko uśmiechnęłam.
- Na pewno byłam ciężka. Powiedziałam lekko rumieniąc się.
- Nie nie.... byłaś przepię... odchrząkną ... słodko spałaś.
- Dzięki. Powiedziałam śmiejąc się.
- Idziemy zaraz nad morze, idziesz z nami? Odezwał się Daddy directioner, czyli Liam.
- No ... mogę iść. Poszliśmy się szykować.
Pakowałam się i zobaczyłam Malika, opierającego się o drzwi do mojego pokoju.
- Tylko nie zapominaj stroju, bo na pewno nie wyjdziesz stamtąd sucha. Powiedział szczerząc się.
- ojj Zayn grabisz sobie.... tylko spróbuj i wystawiłam mu język.
Poszłam do łazienki i kiedy wyszłam, zauważyłam Malika, oglądającego moje spakowane już rzeczy.
- ZAYN !!!! chłopak obrócił się i zabierając z torby moją górę od stroju pobiegł na dół.
- KURWA PO CO CI MOJA GÓRA OD STROJU!! wrzasnęłam i pobiegłam odzyskać swoją własność. Znalazłam go na dole kolo sofy. Zaczęłam go gonić, a jak już go zatrzymałam, zaczęłam skakać, by dosięgnąć swą rzecz ale chłopak był za wysoki.
- No Zayn proszę cie, daj mi to. Powiedziałam robiąc minę kota ze Shreka.
- Chce coś w zamian. Powiedział uśmiechając się bardzo szeroko.
- No czego chcesz mów. Chłopak pokazał na swój policzek i się uśmiechnął.
- Ooo nie mój drogi! oddawaj moją rzecz ! Mulat nie dawał za wygraną.
- Bo jak nie, to będziesz musiała tu pocałować. I pokazał na swoje usta.
- Haha śnisz ! Goniłam go, jeszcze trochę ale się wkurzyłam i krzyknęłam.
- LOU !!!! pomóż siostrzyczce, bo twój natrętny przyjaciel, nie chce mi oddać mojej rzeczy. Powiedziałam to, a po chwili pojawił się prędko kolo nas pan marchewka, a ja wystawiłam mulatowi język. Tommo prędko jako najstarszy i najmądrzejszy ale nie rozsądniejszy z nich poszedł, a po
chwili wrócił z lusterkiem.
- Oddaj, bo ucierpi twe lusterko. Powiedział stanowczo Lou.
Malik udawał nie zainteresowanie. Tomlinson po chwili opuścił jedno, a mulat zagryzł zęby starał się być twardym.
- Mam jeszcze dwa powiedział Tommo, wyciągając jedno, po drugim z dresu.
Zayn popatrzał na mnie błagalnym wzrokiem i powiedział.
- proszę to tylko jeden, niewinny przyjacielski buziak w policzek.
Westchnęłam i krzyknęłam do Louisa.
- poczekaj on już mi daje to! Podeszłam do Malika i złożyłam na jego policzku mały i krótki pocałunek, w zamian dostałam moja górę od stroju. Po chwili szliśmy już do aut. Louis kazał mi jechać z Zaynem z czego, nie byłam zadowolona ale miejsca nie było. Niechętnie wsiadłam do samochodu mulata i jechaliśmy grzecznie za Louisem. Chłopak włączył radio i akurat leciała ich piosenka ''what makes you beautiful'' zaczęłam lekko podśpiewywać, przyłapując chłopaka na przyglądaniu mi się.
- Kurde Malik, ile razy mam ci powtarzać, byś się tak na mnie nie gapił bo to mnie irytuje!
- ładny masz głos. Powiedział szczerząc się.
- Dziękuje ale ja nie przepadam za komplementami.
Po długiej rozmowie usnęłam.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
To rozdział 5 :3 Mi się podoba ... jak na razie x.x Dalszą cześć dam jutro :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz