Nie dane nam było dłużej, gdyż w naszym kierunku powędrowało 8 poduszek. Zayn przyciągnął mnie do siebie i gdy poduszki opadły bezwładnie na ziemie, spostrzegłam iż moja kawa, którą sobie zaparzyłam leży na podłodze w roztrzaskanych szczątkach po kubku. Wrzuciłam się do sprawców.
- Chłopaki odbija wam ?! - Podniosłam lekko głos i wzięłam jedną z najmniejszych poduszek i dokończyłam
- Kogo to był pomysł? - Wszyscy pokazali na Harrego, a ja wkurzona podeszłam do loczka i uderzając ją go, po czym powiedziałam
- Sprzątasz mi to ! - Pokazałam na kałuże z kawy
- Dobrze .... - Posmutniał i już po chwili zbierał pozostałości po roztrzaskanym kubku. Po tym wszystkim skierowaliśmy się na kanapę i proponowaliśmy dobre zajęcie swojego czasu. Wtedy odezwał się znów Harry.
- Może lepiej pójdziemy gdzie i zostawimy ciebie - Pokazał na mnie - i Zayna samych w domu.... Wszystkim aż szczęki opadły.
- Harry.... chodź na chwilkę - Pociągnęłam go na górę. Musiałam z nim wyjaśnić parę spraw, bo coś mu leży na sercu i nikt nie wie co. Byliśmy właśnie w jednym z pokoi, który był przydzielony mnie i Malikowi. Usiedliśmy na łóżku. Widząc, że chłopak nie chce zacząć, ja przejęłam inicjatywę
- Harry powiedz mi co się stało - Nalegałam
- Ale to .... to nie ważne.... - Plątał się i widać po nim że chciał by powiedzieć
- Proszę, jestem twoją przyjaciółką - Prosiłam
- No bo.... ja.... jestem samotny... widząc ciebie zadowoloną z Zaynem jest mi miło na sercu... ale wiem .... że ja tak dobrze nie będę miał... nadal nie mogę nikogo sobie znaleźć .. jestem nieudacznikiem - Mówiąc to nie patrzyła na mnie lecz w podłogę. Wtedy zauważyłam łzę na jego policzku. Bez żadnego skrępowania przysunęłam się do niego i obielam tuląc go do siebie bardzo mocno.
- Harry, nie jesteś nie u dacznikiem, wiesz ile fanek dałoby by cię zobaczyć, a co dopiero dotknąć - Powiedziałam nie zmieniając swojej pozycji
- Ale one mnie lubią tylko dla tego, że jestem w zespole.... - Nadal smutny się żalił
- To nie prawda !! - Harry, jesteś nadal sam, gdyż czekasz na kogoś odpowiedniego i wyjątkowego dla ciebie - Stwierdziłam a po chwili chłopak wzniósł swoją głowę do góry i się lekko uśmiechnął
- Dziękuje ci Eli! - nie wiem co ja bym bez ciebie zrobił, Zayn ma cholerne szczęście - Dodał i wtulił się we mnie. W tym momencie zobaczyłam jak drzwi się uchylają, a w nich Malika. Ręką pokazał by poszedł, bo już opanowuje sytuacje. On nie był zadowolony z tego powodu ale opuścił pokój.
- Chodź lepiej na dół, bo Zayn się będzie niecierpliwił - zaśmiał się i rozluźnił uścisk w którym ja tkwiłam. Zeszliśmy na dół a tam to samo co było zanim poszliśmy na górę. Odezwał się Liam.
- I co już dobrze? - Spytał widząc uśmiech na buzi Stylesa
- W najlepszym - Dokończył patrząc na mnie - To co idziemy gdzieś czy zostajemy w domu, bo ja bym poszedł do sklepu bo marchewki się skończyły - Dodał mój braciszek
- To może zrobimy tak! - Krzyknął Liam po czym jeszcze dodal
- Ja i Louis oraz Harry pójdziemy do sklepu kupimy różne rzeczy i może troszkę alkoholu, by dziś zrobił malutką imprezkę by się trochę rozerwać hym? - A Eli i Zayn niech posprzątają tutaj trochę co wy na to? - Wszyscy automatycznie popatrzeli na mnie i się lekko uśmiechnęli patrząc również na Malika
- No niech będzie - Odpowiedziałam. Chłopaki już po chwili wkładali kurtki, a przed samym wyjściem Lou się do nas obrócił i powiedział
- tylko bez żadnych takich tutaj - Po czym puszczając nam oczko zniknął za drzwiami. Automatycznie parsknęłam śmiechem na cały dom. Malik podszedł do mnie i przytulił po czym powiedział
- Co było takiego śmiesznego w tym? - Nie wytrzymał i lekko się zaśmiał. Trwaliśmy tak przez chwilkę ale ja przerwałam tą chwile
- Chodź idziemy tu trochę ogarnąć - Wzięłam go za rękę i powoli zaczynaliśmy sprzątać. Co chwila Malik się na mnie gapił co mnie bardzo rozpraszało. Po godzinie nie wytrzymałam
- mógłbyś się tak skarbie na mnie nie patrzeć, bo mnie dekoncentrujesz - uśmiechnęłam sie do niego
- No ale ja lubię się gapić - Stwierdził szczerząc się i nadal szorując blat w kuchni
- Od razu mi się przypomniała nasza przygoda nad morzem, nasz pierwszy wypad - Dodałam
- Tak.... wtedy mnie nie lubiłaś - Dokończył i lekko posmutniał
- Wtedy jeszcze cie nie znałam - Stwierdziłam i podeszła do niego, po czym lekko go pocałowałam i przytuliłam
- No i co ja tu widzę - Powiedział Liam wchodząc z resztą do salonu z wielkimi reklamówkami
- A nic - Odpowiedziała lekko odskakując od mulata
- To co rozpakowywać rzeczy, bo imprezę czas zacząć - Powiedział Louis
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
"Na dziś koniec! Boże coś mi to pisanie nie idzie ._."
piątek, 1 lutego 2013
Rozdzial 32
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Jeden z najlepszych rozdzialòw *.*
OdpowiedzUsuńdalej dalej *_____*
OdpowiedzUsuń