wtorek, 12 marca 2013

Rozdzial 38

* 3 dni później *

  - Elisabeth ktoś do ciebie ! - z dołu zabrzmiał głos mojej mamy
  - o co chodzi znów ?! - spytałam zajęta leżąc na łóżku z nudów i słuchając muzyki
  - goście ! - powtórzyła, by przywołać mnie na dół
  - już już... - nie uśmiechało mi się wstawać do jakiś gości, gdyż często przychodzili do mnie fani mojego brata jak i fotoreporterzy. Gdy schodziłam na dół zauważyłam jakiś ludzi w salonie podeszłam bliżej i zamarłam.
  - chłopcy ?! - krzyknęłam z wielkim bananem na mordce
  - nie włamywacze, którzy szantażują twoja mamę !! - odpowiedział Louis
  - ojj głupku ! - podeszłam do niego i uściskałam. Po chwili dołączyli się do nas wszyscy, oprócz Malika. Odrywając się od reszty spojrzałam na Zayna, który był zakłopotany. Nasze spojrzenia się spotkały.
  - no chodź tutaj - rozchyliłam ręce  i podeszłam bliżej.  Jego twarz natychmiast się rozpromieniła, a po chwili już byliśmy w swych objęciach
  - przepraszam za to co powiedziałem
  - ojj nie ważne już - cmoknęłam go i poszliśmy do reszty w salonie.
Rozmawialiśmy o rożnych rzeczach o ich trasie, która minęła o ich związkach,  oczywiście wszystkie pytania padały z ust mojej matki. Nagle odezwał się Zayn
  - Eli słuchaj .. - spojrzałam na niego wyczekująco - chce cie zabrać do moich rodziców, by cie poznali - dokończył patrząc na mnie
  - A.. Okey - mruknęłam trochę mile zaskoczona jak i zdenerwowana spotkaniem
  - może pojedziesz ze mną do Bradford ? - spytał
  - kiedy ? - Odpowiedziałam pytaniem na pytanie
  - jutro - dodał miejąc nadzieje ze się zgodzę
  - mamo, mogę pojechać do Bradford do rodziny Zayna ? - mowilam do rodzicielki
  - no jasne, czemu nie słońce - mile odpowiedziała
  - Uu nasz mały Zayn zabiera Eli do rodziców uu - nabijał się Louis
  - wal się lou ! - warknęłam, bo zaczal mnie wkurzac
  - ojj Elisabeth ja tylko żartuje - przybliżył sie moj brat i przytulil mowiac
  - spokojnie,macie u mnie moje błogosławieństwo
  -haha dzięki głupku - wtulilam sie do niego, by potem unikać jego rak gilgoczacych mnie
  - haha louu przestań ! - krzyczałam ze smiechu - Zayn proszę pomóż ! - prosilam
  - Louis mam jej pomoc ? - spytał cwanie Malik
  - nie, ja się z nią troszke pobawie - mrugnal do mulata
  - no widzisz nie pozwolił mi - z uśmiechem podszedl do mnie mulat
  - zapłacisz mi za to - udawałam obrazona nadal bedac w uscisku brata
  - ojj no wezzzz nie bądź taka zła - nabijał sie Lou, po czym wzial mnie na rece
  - postaw mnie no ! - waliłam go w plecy
  - ala jaka ty drapieżna - śmiał sie, po czym podal mnie komus
  - cześć piękna - ten głos, to bym Zayn
  - mam na ciebie focha, nie odzywaj się do mnie - powiedziałam siedzac mu na kolanach w salonie. Nagle wyłoniło sie cos z kuchni
  - chcecie ciasto ? - z pełna buzia zapytał blondynek
  - nie dzięki ! - odpowiedzieliśmy
  - ojj no Eli proszę cie - gładził mnie po wlosach, calujac mnie co chwila
  - nie, mam focha i jakimiś tam pocałunkami nic nie zdziałasz - mruknelam krzyzuja rece
  - poczekaj chwile - zakomunikował Malik odkładając mnie na kanape i znikajac za zakretem. Po chwili wrócił wielkim bananem na twarzy i biorac ponownie mnie na kolana, przytulil. Po zaledwie 10 minutach rozlegl sie drzwiek drzwonka
  - kto to może być ? - poszła otworzyć moja mama.  Dała temu komuś wejść. Zauważyłam pana ktory trzymal...



  - O matko ale piękne ! - Wyrwało mi się widząc śliczne różyczki 
  - Dla ciebie skarbie - obrócił mnie do siebie Zayn i pocałował
  - Ojezuu dziękuje ! - Wtuliłam się do niego
  - Musiały być cholernie drogie - Powiedziałam patrząc jak koleś kładzie je koło mnie
  - Dla ciebie jest wart każdy pieniądz - Powiedział mulat
  - Kocham cię 
  - ja ciebie też - Odpowiedział i złączył nasze usta w namiętnym pocałunku

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - 
Hey Hi hello ! przepraszam że nic nie dodawałam ale mam formatowanie laptopa... i jakoś nie miałam kiedy wstawić :// Ale mam nadzieje że opłacało się czekać :3

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz