Rano obudziłam się gdyż moje ciało oplatało coś ciepłego i dość ciężkiego. Otwierając oczy zobaczyłam rękę Malika, przewieszona przez mój brzuch. Uśmiechnęłam się sama do siebie widząc go śpiącego i delikatnie próbowałam się wydostać, nie chcący go obudziłam na co on
- co już chcesz się mnie pozbyć?
- muszę wstać - rzekłam
- no ale jest wolne, wiec możemy sobie poleżeć w spokoju i cisz..... - nie dokończył bo z dołu doszły nas okrzyki i odgłosy zoo
- ahh... Idę zobaczyć o co chodzi - powiedziałam i chciałam ponownie wstać ale na marne
- Zayn.... - dodałam
- tak kocie - odpowiedział z niewinnym uśmieszkiem
- czy mógłbyś ruszyć dupę i mnie puścić?
- nie - krotko zaprotestował i centralnie wciągał mnie z powrotem do łózka
- co ty robisz ?! - z tego podenerwowania zaczęłam się śmiać, Malik po chwili dołączył. Widząc ze nie zamierza odpuścić zaczęłam go całować, by potem szybko zwlec się z łózka i pobiec do łazienki, słyszałam jeszcze jego okrzyki ze to nie fer. Wychodząc z łazienki zauważyłam pusty pokój, zeszłam na dol, a na dole zastałam naszych przyjaciół oglądających Toy Story.
- o Toy St... - przerwał mi Liam
- Ciiiii !
- nie cichaj na mnie ! - dopiekłam mu
- cisza dzieci, bo tata ogląda - dopowiedział daddy nie odrywając wzroku od monitora. Wszyscy zaśmiali się, po czym usadawiając się na kanapie oglądali razem z Liamem. Ja poszłam do kuchni po płatki. Robiąc sobie je oglądałam rozchichotanych chłopaków. Biorąc miseczkę, miałam zamiar iść potowarzyszyć tym szajbusom, ale kiedy się obróciłam napotkałam stąd ni zowąd Malika, a to spowodowało to, ze moje płatki zaliczyły glebę na ziemi i rozprysło się mleko z zawartością.
- Zayn no ! - popsułeś mi płatki ! - warknęłam i starałam się odszukać jakiejś szmatki, by posprzątać
- no ale to nie ja, to ty upuściłaś miskę nie ja - odpowiedział idąc ze mną
- dobra nie kłóćmy się, ale wiem ze to twoja wina - mówiłam dalej, grzebiąc w schowku w poszukiwaniu ściereczki
- mieliśmy się nie kłócić - poirytował się chłopak biorąc ode mnie jedna ze szmatek i kierując się do kuchni
- dobra cisza, mam dość ! - warknęłam klękając i wycierając plamę
- masz racje nie warto się kłócić - dodał Malik dorywając się do moim ust i całując je
* koniec wyjazdu *
- macie wszystko? - dopytywałam każdego po kolei
- mamy !! - odpowiedzieli wszyscy
- no to ruszamy - skończyłam siadając i zapinając pasy
- będę za wami tęsknic - powiedziała Nicki machając, kiedy już powoli odjeżdżaliśmy
- my za tobą tez ! - jesteśmy w kontakcie Nik - krzyknęłam jeszcze przez okno i gdy już była daleko zamknęłam je i "spokojnie" jechaliśmy dalej.
* miesiąc później *
- nareszcie wolne ! - krzyknęłam leżąc w łóżku. Wstałam i poszłam do łazienki. Wyszłam po nie długim czasie, ubrana i zeszłam na dol. Przywitała mnie tam mama buziakiem w policzek i z bananem na mordce powędrowałam z kanapkami na kanapę.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
To znow ja :) sory ze taki krotki... Ale znów na komorce. Za chwile postaram sie napisac kolejny rozdział wiec czekać ;)). Macie jakieś pytania lub coś to pisać z chęcią zobaczę, kto czyta mojego bloga :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz