sobota, 1 grudnia 2012

Rozdział 8




Rano obudziło mnie szturchanie. Nie otwierając oczu, obróciłam się na bok. Drażniło mnie, że ten ktoś nie dawał za wygraną, więc otworzyłam oczy i od razu odskoczyłam,  gdyż przed moją twarzą znajdował się uśmiechnięty Malik. Usłyszałam krzyki.
  - AŁAA!! NO WEŹŹŹ ! - Usiadłam na łóżku i patrzyłam się w miejsce, skąd dochodziły głosy.
  - Kurde chłopaki, co wy robicie w moim pokoju ! - Gapiłam się na nich z wrogim spojrzeniem.
  - No co chcieliśmy cie obudzić, nawet Zayn wstał wcześniej - Odpowiedział blondynek.
Westchnęłam i czekałam, aż opuszczą mój pokój.
  - Hellow chłopaki, możecie wyjść chce się przebrać - Powiedziałam a Louis wstał i wyszedł, po chwili wrócił, popatrzał na zadowolonych chłopaków i powiedział.
  - o nie nie nie ! nie zgadzam się  byście patrzyli na moją siostrę wynocha!! - chłopcy ze spuszczoną głową wyszli, a ja krzyknęłam.
  - Dzięki Lou ! Przebrałam się i zeszłam na dół.
 Zjadłam śniadanie i wyszłam z chłopakami, przygotować sale na pogrzeb. Pojechaliśmy na wyznaczone miejsce.  Sala była prześliczna, miała w środku dokładnie taki nastrój jaki będę miała po pogrzebie, ale też było trochę kolorów, które nas wszystkich zachwyciły.  Poinformowaliśmy wszystkich ludzi stąd, czego się spodziewamy i co ma się tu znaleźć.  Byliśmy już po kilku godzinnym przygotowywaniu, więc zmęczeni poszliśmy do domów. Skierowaliśmy się do swoich pokoi, a ja znalazłam ciekawą książkę  więc zaczęłam umilać sobie nią czas. Usłyszałam pukanie więc powiedziałam.
  - Proszę! - Po chwili w moim pokoju znalazł się Malik. 
Przewróciłam oczami i westchnęłam, po czym powiedziałam.
  - Czemu ja się ciebie spodziewałam?
Chłopak uśmiechnął się do i usiadł na moim łóżku.  Było cicho, nikt nic nie mówił.
  - Yyy więc?! - przerwałam cisze, panująca między nami
  - a nic... - Odpowiedział
  - yyy to czemu tu siedzisz, jak nic nie chcesz?
  - no.. chciałem po prostu posiedzieć i pogadać bo mi nudno!
  - Aham.... - powiedziałam i odłożyłam książkę na bok mówiąc.
  - więc o czym gadamy?
  - hymmm -  chłopak widocznie się zamyślił i po chwili odpowiedział.
  - a więc opowiesz mi jak się mieszkało z takim wariatem zwanym Louisem?
 Uśmiechnęłam się i zaczęłam mu opowiadać swoją historie. W niej było pełno miłych jak i złych wspomnień ale przyznam, że fajnie było je sobie przypomnieć i podzielić się nimi. Szczerzę Malik był świetnym słuchaczem,  polubiłam go. Rozmawialiśmy jeszcze przez około parę godzin, śmiejąc się i zawzięcie rozmawiając, kiedy nagle zauważyłam, że chłopak zasnął. Słodko wyglądał ale musiałam, coś zrobić ale aż żal było go budzić, więc postanowiłam go zostawić na moim łózku.  Przykryłam go kocem i .... no musiałam to zrobić! noo ! pocałowałam go w 
policzek i poszłam na dół. Na dole spotkałam Harrego, który też już prawie zasypiając oglądał tv. Przysiadłam się do niego i powiedziałam
  - Harry weź idź do pokoju, bo widzę że źle się czujesz -Chłopak po chwili kichnął i odpowiedział
  - nic mi nie jest nie przejmuj się. 
 Pokiwałam przecząco głową i biorąc go za rękę,  poszłam do jego pokoju by go położyć. Tam gdy on się umył i czysty ułożył na łóżku, zmierzyłam mu temperaturę. 
 - Tak myślałam, Harry masz gorączkę! - Krzyknelam do niego
 Chciałam wstać i zostawić go, by spokojnie pospał ale złapał mnie za rękę i powiedział
  - Nie odchodź .. czuje się samotny.
Uśmiechnęłam się do niego i zostałam. Po upływie nie całych 20 minut chłopak już smacznie spał, więc po cichu opuściłam jego pokój.  Poszłam zobaczyć co tam u Liama. Zapukałam a zamiast słowa ''proszę''usłyszałam chrapanie, więc weszłam i zobaczyłam go całego mokrego na łóżku.  Postanowiłam sprawdzić, czy nic mu nie jest, miałam nadzieje, że jest zdrowy ale niestety, chłopak miał też temperaturę co mnie przestraszyło, gdyż jego czoło paliło. Postanowiłam go nie budzić,  a potem się Loczkiem i Liamkiem zając. Opuściłam jego pokój i dalej poszłam do głodomora. Zastałam go przytulającego kibel, gdyż wymiotował i łzawiły mu oczy. Pobyłam u niego z godzinkę tak jak u innych do puki nie zasnął. Poszłam jeszcze odwiedzić mego kochanego braciszka i powiedzieć mu co z chłopcami.  Otworzyłam drzwi, a tam siedział on z szalikiem na szyi.  Zaśmiałam się i powiedziałam
  - Lou chyba aż tak zimno nie jest - Dopiero jak podeszłam zobaczyłam, że ma on czerwone poliki i nabrzmiały nos
  - Louis wiesz, że z was to tylko Zayn i ja jesteśmy zdrowi?! - on tylko przytaknął i po dłuższej rozmowie ze mną poszedł spać.
Cała zmęczona postanowiłam położyć się spać, bo jutro czeka mnie robota pielęgniarki.  Weszłam do pokoju, a tam nadal spał Zayn. Uśmiechnęłam się pod nosem. Poszłam się ubrać i ogarnąć, po chwili postanowiłam się położyć ale nie budzić chłopaka, gdyż nie mam serca budzić ludzi. Zasnęłam mając nadzieje na lepsze jutro.


- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - 
O matko rozdział 8..... coś mi w nim nie pasuje.... nie wiem no.... może inne mi się spodobają... reszta należy do was :3








2 komentarze:

  1. super rozdział, mi się podoba ;p
    http://and-little-things-1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki :3 jak będę miała czas, zajrzę do twojego ^ ^

    OdpowiedzUsuń